Kategorie

  • Brak kategorii

Praeses dixit

Poruszeni ostrzeżeniem, że niedługo możemy mieć w Warszawie Budapeszt, postanowiliśmy się przygotować i, wraz z Lożą, popróbować win węgierskich. W końcu już wkrótce możemy być na nie skazani. Na szczęście jest dobrze. Na pewno przeżyjemy pijąc wytrawne furminty: słodko-kwaśny, jabłkowy, przystępny i smaczny Tokaji Furmint 2009 Zoltána Demetera; egzotyczny, miodowy, elegancki i „przestrzenny” Tokaji Furmint [...]

Fiŝo sen vino estas veneno

W te wakacje stawiamy na wschodnią Polskę. Do tej pory zawsze zaniedbywaliśmy ten region, na wschód od Wisły najdalej wypuszczaliśmy się do podwarszawskich Marek, postanowiliśmy więc te braki nadrobić. Zaczęliśmy od Białegostoku, miasta, które z atrakcjami turystycznymi się nie kojarzy. Próbuje jednak usilnie to zmienić, i ma po temu wszelkie szanse. Musimy przyznać, że nie [...]

sanguis Jovis

Kwietniowe spotkanie Grupy Trzymającej Butelki było wyjątkowe w swej kameralności. Sześć butelek, pięć kieliszków, dużo czasu. Zaczęło się od dwóch vino nobile di montepulciano, Quercione Lunadoro 2004 i Avignonesi 2006. Wciąż nie rozumiemy sangiovese. Jest owoc, jest struktura, ale są i garbniki, szorstkie, ostre, ziarniste. Nie umiemy pić tych win, choć to drugie bardziej przykuwa [...]

Motyla noga!

Jako rzekomo znających się na winie często proszono nas o radę: „a jakie dobre wino byście polecili”. Pełni najszczerszych chęci polecaliśmy. Komunikatem zwrotnym było w najlepszym razie staranne przemilczenie tematu, a zwykle skarga „ale to kwaśne/gorzkie/niedobre”. Cierpiąc na syndrom średniozaawansowanego trudno nam było przyjąć do wiadomości, że Sofia i Carlo Rossi sprzedają się tak dobrze, [...]

Co robić?

Zapewne różne są drogi do zostania nerdem, ale na pewno najłatwiejszą jest mieć nerdów za rodziców. Tak dziedzicznie obciążone dziecko nie zanosi do przedszkola „Misia Tymoteusza” czy choćby „Spidermana”, tylko „Style w architekturze”, „Polskie stroje ludowe”, albo przynajmniej „Atlas ptaków Europy”. I potem trzeba tłumaczyć psycholożce, dlaczego czteroletnie dziecko nie widzi domku do zabawy, a [...]

Homines soli animalium non sitientes, bibimus

Uff! Po wielu miesiącach walki z materią i okolicznościami (uosabianymi głównie przez dwóch uroczych chłopców) jedno z nas złożyło swoją pracę dyplomową w dziekanacie. Wprawdzie kilka dni po terminie i kilka godzin przez Ostatecznie Ostatecznym Terminem, ale historię piszą zwycięzcy. Świętowanie już zaczęliśmy, choć więcej pewnie będzie widać w następnej notce.

Na nieblogu wszyscy polecali, [...]

Copains d’Abord!

Dobrze mieć kolegów. Można się od nich czegoś nauczyć, a i czasem dobrym winem poczęstują. By im to ułatwić, zaproponowaliśmy spotkanie na temat „wino, które zawsze chciałem przynieść, ale nie było okazji”. Rzeczywiście, przynieśli. Na przykład Le Grand Blanc vdt 2006 Henriego Milana, dziwne, z początku nieprzyjemne, „pachnące” spalenizną i starą apteką (jak ktoś nie [...]

Ferie pod gruszą

Właśnie wróciliśmy z biwaku. Specyficznego, bo we własnym mieszkaniu, ale jednak. Wszystko zaczęło się od śrubki mocującej pokrętło przy kuchence gazowej. Poluzowała się i w końcu wypadła. Pokrętło się poluzowało, przestaliśmy go używać – w końcu trzy palniki pozostały sprawne. Podejście sprawdzało się, dopóki z kuchni korzystaliśmy tylko my. Pewnego razu my nie ostrzegliśmy, to [...]

Klawe wina cysorza

Ostatniemu spotkaniu w Bziku patronował Franciszek Józef, z Bożej Łaski cesarz Austrii, apostolski król Węgier, król Czech, Dalmacji, Chorwacji, Slawonii, Galicji, Lodomerii i Ilyrii, król Jerozolimy etc, etc… Jednym słowem, powróciliśmy do Austro-Węgier. Dla niektórych była to podróż sentymentalna, my raczej cieszyliśmy się zwycięskim pochodem tych krajów do winiarskiej czołówki, jakością i nowoczesnością ich win. [...]

Liebe ist für alle da!

No i nastał nam nowy rok. Zapowiada się pracowicie. Dokończymy kilka spraw, które zaczęliśmy, ale i rozpoczniemy zupełnie nowe. Na pewno nie będzie łatwo, ale i nie musimy polegać wyłącznie na sobie, prawda? Tymczasem cieszymy się świątecznymi prezentami, z których zresztą najwystawniejszy sami podłożyliśmy do worka Miko… Gwia… no, tego gościa co przynosi prezenty; pochodzimy [...]