Winne hobby to niełatwa pasja, zwłaszcza uprawiana za własne pieniądze. Każda wizyta w sklepie, każda lektura uświadamia, ile win się nie spróbuje, ilu regionów się nie pozna, jak wiele jeszcze zostało do wypicia. I zawsze rodzi się pytanie, czym się kierować, robiąc kolejny zakup. Czy poznawać dogłębnie określone regiony, choć przecież każda winiarska wioska to kilku czy kilkunastu producentów, czy ślizgać się po powierzchni, próbując opić jak największy kawał świata? Czy kupować wina drogie, topowe, czy te tańsze, do picia na co dzień? Co pozwoli zdobyć najwięcej winiarskiej wiedzy i doświadczenia, i kiedy będzie najmniej zniekształcona... Na razie probujemy iść środkiem. Kupujemy wina odświętne i te z niższej półki. Staramy się poznawać klasykę, ale zaglądamy w okolice winiarsko egzotyczne. I mamy nadzieję, że to najrozsądniejsze podejście.
Znowu więc meldunek z hipermarketu. Skokiem na głęboką wodę było gros plant du pays nantais, butelkowane przez niezidentyfikowane przez nas SFV z, sądząc po kodzie pocztowym, departamentu Calvados, a więc z drugiej strony nasady Półwyspu Bretońskiego. To, brak rocznika na etykiecie (co prawda w tej apelacji dopuszczalny) i cena – 9,50 zł (niebezpiecznie zbliżamy się do Nalewki Babuni) nie rokowały pomyślnie. Niemniej jednak – nie było źle. Nos intensywnie jabłkowy, usta z takąż jabłkową, świeżą kwasowością, bardzo lekkie, „chrupkie”, niealkoholowe. Co prawda i w nosie, i w ustach wyczuwalna pofermentacyjna, drożdżowa nuta, jednak nie odbierająca winu szans na pikniku, do popicia Cthulhu czy innych Istot z Głębin.
Oparte na syrah, grenache, carignan i mourvèdre Château Millegrand minervois 2004 niemal spod samego Carcassonne to już poważniejszy zawodnik. Bogaty nos śliwkowych powideł, konfitury czereśniowej i jeżynowej, z eteryczną nutą lukrecji i ziół prowansalskich. W ustach mocno owocowe, taniczne, średniej budowy, zrównoważone, choć może dla nas odrobinę zbyt beczkowe. 28 zł to cena zbliżona do zagranicznej, a na polskie warunki – w naszej ocenie – bardzo przyzwoita za takie wino.