Kategorie

  • Brak kategorii

Lotny finisz

Kiedy długo się nad czymś ważnym i czasochłonnym pracuje, żyje się nadzieją, że w końcu, gdy się to ukończy, odetchnie się z ulgą, zyska trochę wolnego czasu, odpocznie. Jak się okazuje, jest zupełnie inaczej: z zakamarków wychodzą sprawy odłożone na później, zaniedbane, zapomniane – bo tamto było ważniejsze. Teraz, kiedy nie ma pretekstu, by się z nich wymigać, okazuje się, że czasu wcale nie przybyło. Pozostaje dyplom oprawić, powiesić na ścianie, zacisnąć zęby i czekać na wakacje. Choć będą to wakacje, które wiele zmienią…

Ostatnia płasko-pękata butelka w naszej szufladzie. Jak zawsze będziemy za Frankonią tęsknić, bo Rödelseer Küchenmeister silvaner kabinett trocken franken 2008 z Juliusspital to naprawdę dobre+ wino. Nos nieco stłumiony, z nutami owoców czarnego bzu i dojrzałych brzoskwiń. W ustach gęste, pełne, wyraźnie słone, ale bez ujmy dla świeżości i owocu. Długi, kwasowy, soczysty finisz. Nie da się przestać, 10 € dobrze wydane.

Klasyk znad Dunaju, czyli Wiener gemischter satz wien 2010 Wieningera. Pachnie mocno, kwiatowo, z nutą muszkatu i całymi tonami białego pieprzu. Pieprzu też jest mnóstwo w ustach, co w połączeniu z limonkową kwasowością i pewną niedojrzałością owocu daje wino wyjątkowo wyraziste. Wyobraźnia podpowiada nam, że to idealne wino do sznycla. Niestety, żadnego pod ręką nie mieliśmy, więc trochę się chyba zmarnowało. Powiedzmy, dobre-, no i chyba troszkę – przy 41 zł – za drogie.

Zbliżamy się końca sabaudzkiej półki w Polsce: vin de savoie abymes 2009 Philippe’a Raviera. Wino bez historii, generic white, można by powiedzieć. Lekkie, cytrusowe, kwasowe, z lekko gorzkim finiszem. Prawie dobre: smaczne, ale nic więcej. 24 zł. Apremont tego samego producenta zapamiętaliśmy o wiele lepiej.

Koszmarne uczucie – wiedzieć, że nie powinno się czegoś robić, zrobić to, a potem żałować. W dwójnasób. Nie powinniśmy byli otwierać Vom Blauen Schieffer riesling mosel 2009 Heymann-Löwenstein, a otworzyliśmy i wypiliśmy z poczuciem straty. Owszem, da się pić, jest owoc, jest mineralność, ale powinno się poczekać, aż zniknie siarka, wtopi alkohol, wino ułoży i okiełzna. Teraz smakuje, jak by rozlane było zaledwie wczoraj (ciekawe, jak rzeczywiście smakowało dzień po zabutelkowaniu). Nie umiemy ocenić, dość że 78 zł zasługiwało na lepszy los.

1 komentarz do Lotny finisz

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>