Kategorie

  • Brak kategorii

Motyla noga!

Jako rzekomo znających się na winie często proszono nas o radę: „a jakie dobre wino byście polecili”. Pełni najszczerszych chęci polecaliśmy. Komunikatem zwrotnym było w najlepszym razie staranne przemilczenie tematu, a zwykle skarga „ale to kwaśne/gorzkie/niedobre”. Cierpiąc na syndrom średniozaawansowanego trudno nam było przyjąć do wiadomości, że Sofia i Carlo Rossi sprzedają się tak dobrze, bo tzw. ludziom po prostu smakują. Wybrnęliśmy z sytuacji po strusiemu: staramy się nie polecać niczego (prawie) nikomu. Jakąś terapią jest też ten blog; tu z naszych rekomendacji korzysta się na własną odpowiedzialność i nie można nam spojrzeć z wyrzutem w oczy.

Markowy sotern za bardzo przyzwoite 52 zł, w dodatku bez ryzyka kontaktu z agentami CBA? A jakże! Nie są to może wyżyny osiągane przez apelację, ale Le Dauphin de Guiraud sauternes 2004 to i tak dobre wino. Mocno owocowe (dżem brzoskwiniowy, przejrzałe gruszki), nieco ziołowo-apteczne, z nutami szlachetnej pleśni. Niezbyt ciężkie, może nawet ciut wodniste, ale ładnie rozpięte na kwasowości i beczkowych garbnikach. Ziołowa goryczka wraca w finiszu.

Do dwóch terrorystycznych furmintów Istvána Balassy dokładamy trzeciego, tym razem Király tokaji furmint 2005. Winnica słynna, a i wino daje radę. Pachnie wprawdzie słabo, głównie kredą, ale w ustach daje koncert. Masywna struktura, dojrzały, słodki owoc, wyraźna, frapująca słoność. Piękne, chce się wyżymać butelkę. Bardzo dobre, 78 zł nie szkoda.

Litrowa butelka w sam raz na świąteczny obiad dla całej rodziny: grüner veltliner österreich 2010 z Salomon Undhof. Świeże, ładnie pachnące, lekko off-dry, czyste, gęste, kremowe, bardzo smaczne. Smakowało i nam, i szwagrowi, i babci: typowe wino familijne. Dobre, choć chyba mogłoby być tańsze niż 31 zł.

André to odmiana, którą obóz pokoju i postępu chciał przeciwstawić nazistowskiemu zweigeltowi – obie są krzyżówką Blaufränkisch x St. Laurent. Jednak nawet w swej ojczyźnie nie zdobyła szczególnej popularności, osiągając jedynie 1,8% powierzchni upraw. Nie znaczy to, że nie można z niej zrobić dobrego+ wina, na przykład Bořetice Kraví hora andré pozdní sběr velké pavlovice 2008 z vinařství Jedlička & Novák, całkiem zresztą dla odmiany typowego. W nosie jagody, jeżyny i charakterystyczna nuta ziela angielskiego; usta raczej chude, z wyrazistym garbnikiem i mocną kwasowością. Nie brzmi może przekonująco, ale warto podkreślić czystość i świeżość owocu oraz ogólną charakterność wina. Mitteleuropa w natarciu. 360 Kč w centrum Pragi, czyli przepłacone (u producenta 210).

6c komentarze/y do Motyla noga!

  • winobranie

    Uprzedzając pytania: 1 – Leclerc, 2 – Cavist, 3 – Mielżyński, 4 – Dvorní vinotéka.

  • AnNah

    Bo nie to co dobre, co dobre, ale to co komu smakuje… że tak się wyrażę parafrazując powiedzenie :)
    Ja bardzo bym chciała spróbować wina z Dolnego Śląska. Jakby się Wam w oczy rzuciło to weźcie mi flaszkę pliz! :)

  • reuptake

    Dzięki! :)

    PS. Czy Cavist ma jakiś sklep bardziej w „downtown”? Czy tylko w Raszynie (bo chyba do korka w Raszynie nikt nie wynalazł pasującego korkociągu)?

  • denko

    Sie ma! Narezcie jakaś informacja, co prawda w komentarzu, dla tzw. Polaka-szaraka… (początki indeksacji miejsc zakupu? popieram) Miłej reszty długiego week-endu!

  • winobranie

    @ reuptake
    My kupujemy w Blue City – kilka razy do roku Cavist robi tam kiermasz. Nam wystarcza.

    @ denki
    Vox populi…

  • denko

    … mocniejszy niż vyber z bobuli ;-) Dzięki.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>