Kategorie

  • Brak kategorii

Co robić?

Zapewne różne są drogi do zostania nerdem, ale na pewno najłatwiejszą jest mieć nerdów za rodziców. Tak dziedzicznie obciążone dziecko nie zanosi do przedszkola „Misia Tymoteusza” czy choćby „Spidermana”, tylko „Style w architekturze”, „Polskie stroje ludowe”, albo przynajmniej „Atlas ptaków Europy”. I potem trzeba tłumaczyć psycholożce, dlaczego czteroletnie dziecko nie widzi domku do zabawy, a „przekrój poprzeczny budynku”.
Ostatnio Licho oznajmiło, że chce pójść do muzeum rewolucji. Spłoszyliśmy się: „Ale skąd my ci weźmiemy muzeum rewolucji? Od dawna już takiego nie ma. A co ty chcesz właściwie obejrzeć?” „Szkielety dinozaurów!”. Ulżyło, muzeum ewolucji na szczęście się uchowało. Choć ciekawe, czy na długo?
Choć przecież trendy się odwracają. Wśród różnych pomysłów na karierę, Licho chce również zostać grzybiarzem. Może więc kiedyś być i tak jak tutaj.

Na szampanie znamy się średnio (w końcu smakował nam odgazowany demi-sec Jackowiaka), ale wypiliśmy już go tyle, by zorientować się że Carte d’Or Tradition brut champagne grand cru Herbert Beaufort to znakomite wino. Śliczne, żywe, drobne bąbelki. Bardzo czysty, wyrazisty, kwiatowo-cytrusowy nos, bez nut „piekarniczych”. W ustach dość potężne (ponad 95% pinot noir), mocno kwasowe, świetne do jedzenia, ale bardzo eleganckie, precyzyjne, „koronkowe”. W tle subtelna słodycz. Długi, soczysty, cytrusowy finisz. Aż chce się wyciągnąć wniosek, że warto pić szampany małych, rodzinnych producentów – familia Beaufort robi wina tylko z własnej, 16,5 ha winnicy. Zwłaszcza, że cena nienajgorsza: 160 zł.

Jak wiadomo, kochamy wina z Moraw, a że Weinviertel to prawie Mikulovsko, to i te darzymy szczególną sympatią. Choć akurat Schneiderberg grüner veltliner niederösterreich 2009 z Weingut Weinrieder musi się podobać i bez taryfy ulgowej. Przyjemny, słodki, morelowo-trawiasty, lekko pieprzny aromat, dokładnie harmonizujący ze smakiem. Bo w ustach również dużo owocu, ale i pikanterii, sporo ciała wspartego kwasowością, cierpki, odświeżający finisz. Pyszne, bardzo dobre wino w zachodniej cenie: 37 zł. Nie tylko nam się podoba (ale doczytaliśmy to już po wypiciu, słowo): 92 w Spectatorze i Falstaffie, 95 w Enthusiascie.

Pita po roku barbera d’asti 2007 Franco Mondo robi znacznie lepsze wrażenie. Pięknie się poukładała, słodycz gdzieś zniknęła, pozostaje wrażenie doskonałej integracji kwasu, garbników i owocu. W bukiecie jakby trochę więcej się działo, to już nie banalna bombonierka, są tu jakieś nuty balsamiczne, przyprawowe. Energiczne, rzutkie, bardzo smaczne wino. Przynajmniej dobre+. Coś się zmieniło – albo samo wino, albo my. A na pewno cena: już 35 zł.

Tokaji fordítás 2007 z winiarni Gizella należy do raczej zapomnianej kategorii win tokajskich. Fordításy nie pojawiają się na corocznej degustacji Tokaj Renessaince, nie widać też ich na sklepowych półkach, nawet u importerów w Węgrzech się specjalizujących. Chyba trochę szkoda, bo próbowane wino zupełnie dobre+. Aromaty miodowo-pigwowe, z pikantnym akcentem. Usta kwasowe, ale raczej lekkie, delikatne, przez co ponadstugramowa słodycz sprawia wrażenie niewtopionej. Dość szorstka, chropowata faktura i dymny posmak, zwłaszcza w końcówce. 71 zł, przyzwoicie, ale nie nazwalibyśmy tego okazją.

4c komentarze/y do Co robić?

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>