Kategorie

  • Brak kategorii

Copains d’Abord!

Dobrze mieć kolegów. Można się od nich czegoś nauczyć, a i czasem dobrym winem poczęstują. By im to ułatwić, zaproponowaliśmy spotkanie na temat „wino, które zawsze chciałem przynieść, ale nie było okazji”. Rzeczywiście, przynieśli.
Na przykład Le Grand Blanc vdt 2006 Henriego Milana, dziwne, z początku nieprzyjemne, „pachnące” spalenizną i starą apteką (jak ktoś nie zna tego zapachu to zapraszamy do Karpacza „Pod Złotą Wagę”, autentyczna przedwojenna apteka przesiąknięta zapachem karkonoskich ziół, farmaceutycznych chemikaliów i starych mebli), ale w ustach bardzo ciekawe, sprężyste, lekko słone. W notatkach zamiast oceny trzy znaki zapytania. Château La Tour Carnet haut-médoc 2007, w którym ślady bordoskiej elegancji i subtelności zabito dokumentnie dębowym dechami. Pewnie za kilka lat będzie lepiej, ale ci, którzy się znają twierdzą, że niewiele lepiej. Dla odmiany: Château Sociando-Mallet haut-médoc 1995 to zupełnie inna bajka, ze wskazaniem na bajkę. Klasyka gatunku; soczysty owoc, dojrzałe taniny, jednocześnie młodzieńcza werwa i staroświecka elegancja. Rewelacja. Gevrey-chambertin 2006 Domaine Trapet zupełnie nas zaskoczyło, nie spodziewaliśmy się po pinocie tak potężnej materii (ale co my wiemy o burgundach…). Dużo garbników, dużo kwasu, dużo owocu. Ale dobre. Mira Salinas alicante 2003 kontrowersyjne; słodki, rozgotowany owoc, ostre garbniki, gęste. Wino do żucia, nie nasze klimaty. Esegesi trentino 2001 Eugenio Rosiego, kwasowe, rześkie, ale z suchą, gorzką końcówką. Zderzenie z legendą – Grange south australia 1995, sławne wino Penfoldsa. Nie tylko nam na twarzy wykwitł rozanielony, głupkowaty uśmiech. Dobre było, cóż począć. Luksus w każdym calu: elegancki, złożony, wyrazisty bukiet, słodki, masywny owoc, kwasowość utrafiona w punkt. Przyjemność bardziej zmysłowa niż intelektualna, ale za to jaka! No i na koniec jeszcze więcej hedonistycznych doznań – Hétfürtös tokaji hárslevelű aszú 6 puttonyos 1999 Jánosa Árvaya. Piękny: mało botrytis i ewolucji, dużo owocu, świeżości, energii, mimo niesamowitej, syropowej gęstości. Klejnocik.

My postawiliśmy na eksperyment. Dwie butelki, niemal identyczne – tokaji furmint 2008 od Istvána Balassy, malutkiego, garażowego producenta gospodarującego na dwóch hektarach i wypuszczającego jakieś dwa tysiące butelek rocznie. Wina różniło jedynie – i aż – dziesięć kilometrów dzielących Tarcal i Mád, oraz dwie znajdujące się tam winnice.
Wino z Mézes Mály (less, wystawa głównie wschodnia) pachnie jak to wytrawny furmint – jabłka papierówki, gorzkie zioła, miód. W ustach dość potężne, czuć beczkową tłustość, jabłkową kwasowość i wysoki, nieco wystający alkohol. Choć owocu nie brakuje, tej solidnej konstrukcji z kwasu, alkoholu i garbników brakuje wciąż wypełnienia. Wino bardziej ciekawe niż smaczne, ale i tak warto – dobre+. Produkcja garażowa, 390 butelek; do Polski przyjechała tylko jedna skrzynka, 68 zł za flaszkę.

Degustując wino z Nyulászó (glina i tufy, wystawa głównie południowa) nie sposób nie odnieść się do poprzedniej butelki; zobaczmy, co wnosi lepsze i bardziej prestiżowe siedlisko. Bukiet bardzo podobny, lecz słodszy, bardziej uwodzicielski, dochodzi jeszcze mineralny niuans. Usta łagodniejsze, bardziej ułożone, pozornie mniej kwasowe, wyraźnie mineralne (niektórzy degustatorzy w ciemno wskazali na wulkaniczne podłoże). Jeszcze ciekawsze, bardziej złożone i o wiele przyjemniejsze w piciu – i jeszcze go mniej, bo 370 butelek. Bardzo dobre+, za 78 zł.

Wybieraliśmy się do tego marketu jak sójka za morze. W końcu blotka Wojtka Bońkowskiego była ostatecznym impulsem (no i po drodze było do Bzika). Z jego rekomendacji wybraliśmy Domaine de la Vallée des Grives côtes du rhône villages valréas 2009 – strzał celny. Po zapisaniu wrażeń okazało się, że wyszło dokładnie to samo, więc żeby nie było że ściągamy, to po prostu zacytujemy: „wszystko, czego można oczekiwać po tanim Rodanie: mocny, dojrzały owoc, świeżość, dynamizm, pocałunek garbników.” Dodalibyśmy jeszcze tak przez nas lubianą pikantność. Dobre wino za niespełna 24 zł.

1 komentarz do Copains d’Abord!

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>