Kategorie

  • Brak kategorii

Ogród Francji

Wina znad Loary od pierwszego spróbowania przypadły nam do gustu. Zarówno przez ich styl, kwasowo-mineralny charakter białych i garbnikową strukturę czerwonych, jak i nadreprezentację winiarzy-świrów: ekologów, anarchistów, nonkonformistów. Wciąż znamy je wyrywkowo, a taka degustacja jak styczniowe spotkanie loży podnosi nam ich znajomość o zauważalny procent. Tym bardziej musimy więc docenić ten nietuzinkowy wieczór.
Na początek sauvignony: sancerre 2007 Alphonse’a Mellota, zredukowane, utlenione, trudne do zaakceptowania i La Vigne Blanche sancerre 2008 Henriego Bourgeois, bardzo, aż do znudzenia, smaczne, zrobione zupełnie na modłę nowozelandzką. Potem melon de bourgogne, czyli muscadety. Domaine les Hautes Noëlles muscadet-côtes-de-grandlieu 2009: ciekawe zestawienie ostrej kwasowości i nieco landrynkowej słodyczy; smaczne. Przy Domaine de la Louvetrie „Haute Tradition” muscadet-sèvre-et-maine 2005 czuwała nad nami (po raz drugi w ten sposób w historii Loży) Opatrzność – jedna butelka była zepsuta, korkowa, lecz ktoś inny, zupełnie niezależnie wziął to samo wino. Spróbowaliśmy więc: mineralność, bogactwo owocu, wyjątkowa, aksamitna faktura, wrażenie przestrzeni, głębi. Piękne wino, pan Landron nie po raz pierwszy nas zachwyca. Czas na chenin blanc. Château des Vaults „La Jalousie” savennières 2005, nieco rieslingowe (nafta, brzoskwinia), pełne, gęste, lekko słodkie, ale z nerwem. Utlenione, kredowe, przypominające wytrawną sherry Domaine Les Sablonettes „Murmures” 2005 to zupełnie inna bajka – nie nasza, choć bardzo lubimy tę posiadłość. No i bąbelki, czyli Château Moncontour brut vouvray 2007, nienajgorsze, dymno-krzemienne, ale i nieporywające.
O dziwo, czerwonych win było mniej – większość założyła, że „pewnie wszyscy i tak przyniosą czerwone”. Domaine de Belle Vue „Champ de Cailloux” vdp loire atlantique 2009 to mieszanka bordoska (trudno było zgadnąć, choć rzeczywiście aromaty w kluczu krzemienno-porzeczkowym); wino proste, łagodne, bezpretensjonalne. Domaine de la Fuye „Vieilles Vignes” saumur 2005 nas nie przekonało; skrajna dojrzałość nie znalazła wsparcia w kwasie i strukturze, „nudne”, zanotowaliśmy. Offowe, proste, żywe Domaine Les Sablonettes „Les Copains d’Abord” 2009 – właśnie do picia z kumplami (i kumpelami, choć one mają oddzielne wino „Les Copines Aussi”). „Cuvée Estelle” saint-nicolas-de-bourgueil 2008 Lydie i Maxa Cognard-Taluau bardzo się nam spodobało, choć nie wszyscy się zgodzili. Lekkie, kwasowe, garbnikowe, o kwiatowych aromatach; podobno wzorcowa loara, do odlania w stopie platynowo-irydowym. Jesteśmy za. Sauvion „La Pierre Percée” bourgueil 2007, czekoladowo-kawowe, słodkawe, raczej nuda. No i zupełna ciekawostka (i kolejna „kamienista” nazwa), „Les Pierres Noires” 2009 Jeana Maupertuisa, pełne owocu, świeżości, równowagi. Piękne wcielenie „déloyaul plant nommé gaamez”.
No i coś słodkiego: Château Pierre-Bise „les Rouannières” coteaux-du-layon beaulieu 2005, bardzo eleganckie, szlachetne, dobrze wyważone, pachnące mandarynkami, brzoskwiniami, miodem i botrytis. W sumie dobrze, że loarskie wina są nieco niedocenione – więcej i taniej dla nas (przynajmniej póki nie zwiną interesu).

Nasze wino znad Loary, „Mathilde de Favray” pouilly-fumé 2008 z Château Favray, stanęło oczywiście w szeregu sauvignonów i okazało się naprawdę bardzo dobre. Aromaty porzeczki, kredy i – serio – dymu z ogniska. W ustach sąsiaduje kamienna mineralność i bogactwo dojrzałego owocu. Wino gęste, pełne, kremowe, ale i jednocześnie bardzo żywe, soczyste. 57 zł, brać.

Terre di Rò fiano di avellino 2006 to dość tajemnicze wino. Producenta nie namierzyliśmy, wygląda to jakąś hurtową markę na rynek niemiecki. Jedyny trop prowadzi do jakiejś na wpół opuszczonej rudery w Altavilla Irpina. No nic, próbujemy. Charakterystyczny, bardzo słodki zapach: lukrowany pączek z różą, przejrzałe mirabelki, kwiat czarnego bzu. W ustach jednak słodyczy próżno szukać. Bardzo wytrawne, lekko gorzkie, z dymną, wędzoną końcówką. Trochę brak owocu. Nietypowa, jak na białe wino, szorstka faktura. Dobre do pizzy – w końcu Corrado Soprano przyjechał do Jersey właśnie z Avellino. Mamy mieszane uczucia, więc po uśrednieniu dajemy prawie dobre+. 52 zł, raczej nie.

Erdener Treppchen riesling kabinett mosel 2009 Dr. Loosena to już czwarty rocznik tego wina, który tu opisujemy. Poprzednio bywało różnie, ten jednak jest chyba z nich wszystkich najlepszy, a więc bardzo dobry – co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę renomę tego roku w Niemczech i nie tylko. Wino w „klasycznym” mozelskim stylu, bardzo lekkie, niemal bezalkoholowe (7,5%), z dobrym, owocowym wypełnieniem, nie ma tu nic z wodnistości, która czasem temu winu dolegała. Sporo cukru, ale równowadze nic nie da się zarzucić, wino jest czyste, krystaliczne, bez żadnych, zdarzających się czasem młodym rieslingom nut redukcyjnych czy roślinnych. Trudno tu doszukać się „mineralności”, wino jest po prostu przepięknie owocowe, w żadnym razie nie poczytujemy tego za brak. 57 zł – poczekać na promocję i brać na zapas.

4c komentarze/y do Ogród Francji

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>