Kategorie

  • Brak kategorii

Cicha noc

W tym roku niewiele będziemy mogli napisać o celebracji bożonarodzeniowej wigilii, o trafnych i mniej udanych połączeniach wina i jedzenia. Przed świętami kolejni członkowie rodziny lądowali w szpitalu i długo nie było wiadomo, czy będą mogli zasiąść przy wspólnym stole. Byli prawie wszyscy – właśnie, prawie, więc kwestie kulinarne i winomaniackie zeszły nam na dalszy plan. Spróbujemy nadrobić w noc sylwestrową – będziemy mogli się porządzić.

Niezmiennie cieszy nas, gdy w słodkim winie można odnaleźć charakter odmiany, z której zostało zrobione. Kiedy więc prócz oczywistych suszonych moreli czy miodu czuć zapachy świeżej trawy i polnych kwiatów, a w ustach czuć pikantny posmak, powinien to być grüner veltliner. Rzeczywiście, był: Šardice Dubový-Červenice veltlínské zelené slámové víno slovácko 2005 z winiarni Neoklas to zupełnie udany (dobry+) zakup w podpraskim hipermarkecie za 289 Kč (za butelkę 0,2 l). Usta całkiem lekkie, z dobrze podanym owocem, 158 g/l cukru zupełnie wtopione, żywy finisz z cytusową kwasowością. To proste wino bez przesadnych ambicji, ale bardzo smaczne. Główny minus to mikroskopijna buteleczka, którą strasznie trudno się podzielić.

Cuvée Fantômme mikulov 2006 to jedno z ambitniejszych win wytwórni Nové Vinařství, nietypowy dla Moraw kupaż caberneta, pinot noir i merlo ta zrobionych na biało. Nos niezbyt intensywny, kwiatowo-owocowy (poziomki?), niestety z nutą lotnej kwasowości. W ustach dużo i cukru (30g/l), i ekstraktu (prawie drugie tyle), pierwszego dnia wydawało się mdłe i kompotowe, drugiego jednak się ułożyło, octowy niuans niemal zniknął, a ujawniła się ładna, wsparta kwasowością struktura. To aromatyczne wycofanie i mocna budowa nasunęły nam skojarzenia z alzackim pinot gris. By to wino właściwie ocenić przydałaby się lepiej utrzymana butelka lub młodszy rocznik, na razie niech będzie to dobra- ciekawostka za 46 zł.

Po kaskaderskim roczniku 2008 riesling dolny śląsk 2009 Jaworka pokazał się ze znacznie lepszej strony. Po zapachu nawet teść i teściowa rozpoznali (zupełnie w ciemno) odmianę; są to jednak aromaty rieslinga wybitnie środkowoeuropejskiego – jabłko, pigwa, kwiat lipy. W ustach nieco materii, choć owocu niewiele. Dominuje kwas, ponoć niemały cukier resztkowy niewyczuwalny. Całość jednak dalece zgrabniejsza niż u rok starszego rodzeństwa. Niepokoi zielony, pestkowy finisz – jeśli w dobrym 2009 roku riesling nie osiąga pełnej dojrzałości, to czy jesteśmy skazani na sibery i seyvale? W każdym razie wino pije się z przyjemnością, a więc dobre-; 48 zł tym razem łatwiejsze do przełknięcia.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>