Kategorie

  • Brak kategorii

Podróże kształcą

W tym roku nie dane nam będzie spędzić porządnych wakacji, spędzamy je więc, póki możemy, na raty. Niedawno odwiedziliśmy Wieliczkę i tamtejszą słynną kopalnię. Jakoś nigdy wcześniej nie było okazji… Mnóstwo frajdy miało Licho (my trochę mniej, niosąc je przez co uciążliwsze odcinki trasy). Jako miłośnik architektury sakralnej dziecko najbardziej nastawiało się na podziemne kaplice; faktycznie, kaplica św. Kingi zrobiła wrażenie nie tylko na nim. Licho bardzo jednak się chciało dowiedzieć, jak ten kościół wygląda na zewnątrz. Na przykład, czy ma wieże. Długo usiłowaliśmy mu wytłumaczyć, że ten akurat kościół nie ma „na zewnątrz”. W końcu to przyjął do wiadomości, ale nie wyglądał na przekonanego. Po wycieczce pozostała mu jeszcze jedna rzecz: kiedy nie chce czegoś zrobić, na przykład przebrać się, zastyga w bezruchu i twierdzi, że jest rzeźbą. Najchętniej w pozie, która uniemożliwia przebranie go przez któreś z nas. Tak, podróże kształcą.

Zdecydowanie jeden z najjaśniejszych punktów oferty M&S na niższej półce cenowej (jedyne 21 zł). Mâcon-villages 2008 ze spółdzielni Vignerons des Terres Secrètes pachnie ładnie, z początku cytrusowo, a jak dać mu trochę czasu, rozwija się w kierunku dojrzałych jabłek z jakiejś zapomnianej odmiany (kosztela?). Smakuje równie pysznie, jest świeże, kwasowe, soczyste, świetne przy stole i solo. Kupiliśmy właściwie na sos, ale na wlewanie do garnka jest za dobre+. Polecamy nie tylko my.

Po winie Klausa Kellera spodziewaliśmy się za to wiele; to renomowany producent, a jego riesling był więcej niż obiecujący. Grauer burgunder trocken rheinhessen 2006 (57 zł) pachnie dość nikło (co przy tej odmianie nie dziwi), w tonacji trawiasto-ziołowej. W ustach dużo alkoholu i kwasu, a owocu mało; nie staje się jednak przez to ‘mineralne’, a po prostu nieco męczące. Nie jest to złe wino, do obiadu okazało się zupełnie dobre, jest czysto i wprawnie zrobione, ale jednak wolimy alzackie pinot gris. A do Kellera wrócimy po rieslingi.

Wypasioną barberę Franco Mondo opisywaliśmy jakiś czas temu, teraz zaś czas na jej podstawową wersję: barbera d’asti 2007. Jest nieźle, no, dobrze-: w nosie wiśnie w czekoladzie, w ustach żywa kwasowość, wyraźne, ale przyjemne garbniki. Kontrowersyjna może być odrobina cukry resztkowego, ale przy tej kwasowości i dojrzałości owocu nie przeszkadza. Nieskomplikowane, smaczne wino za 30 zł.

4c komentarze/y do Podróże kształcą

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>